Nie wiem, co w tym śmiesznego.W większości ubezpieczalni trzeba zrobić rysunki sytuacyjne: przed, w trakcie i po zdarzeniu. Z tym sobie jeszcze klienci radzą. Gorzej jest z opisami, bo w większości są bez sensu,o niczym. Lepiej wozić gotowe druki i je wypełnić lub wezwać policję, niż uprawiać twórczość, która kończy się odmową wypłaty odszkodowania.
A co zazdrościsz.