Pomijając czy to wina miasta czy klubu (bo sprawa jest skąplikowana i jeden drugiego i odwrotnie próbują nadciągać) to ja, zarabiając znacznie mniej od niej, nie uprawiając sporu zawodowo potrafiłem sobie zorganizować lepsza siłownię..
No to sorry, trzeba się wziąć za siebie a nie marudzić.
Fejkokracja.