A może zamiast pyszczyć, trzeba się wreszcie wziąć do roboty i przeczytać koran. Jeśli są tam treści, o których wszyscy mówią (nawet ja się łapię na tym, że nie przeczytałem, a w to wierzę), to sprawa będzie pozamiatana, bo o ile mnie skleroza nie myli, to byłyby to treści niezgodne z prawem Rzeczypospolitej. Niech każdy pyszczący weźmie się do roboty - przeczyta co trzeba - potem zostanie tylko zawiadomienie do stosownych władz. Tysiące takich zawiadomień chyba dadzą radę...
Co to za utwór?