Zatrzymuje auto, wysiadam zabieram pałe którą wożę zawsze w aucie i leje g**ja po rękach i nogach aż się zesra z bólu. (można się zes**ć z bólu, to możliwe)następnie odjeżdzam zostawiając barana z przemyśleniami osranego na środku ulicy.
Rowerzysta miał zielone,kierowca auta znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu" a ciąg chodnikowy jakim jechał rowerzysta był oznaczony jako droga dla pieszych i rowerów. Jedyne z czym można polemizować to to,czy rowerzysta powinien zsiąść z roweru cze nie
I ja niby mam wierzyć w kościół jak tacy "księża"