Oczywiście największym elektoratem w Polsce są ludzie niezadowoleni. Zawsze tak było. Wystarczy dać tym ludziom jakaś przynętę, to poleca na wszystko. Zycie za komuny było złe, wiec solidarnuchy obiecali niebo na ziemi. Nie mówili tylko szczerze, kto będzie miał lepiej. Kasta kleru żyje z takiego marketingu całkiem dobrze od 1000 lat. Nazwijmy to po prostu populizm.
murzyna na rowerze - przecież od razu wiadomo że ukradł