"Biedota" je w barach mlecznych. W lepszych niby restauracjach jedzenie pozostale na stoliku idzie do recyklingu, dipy z resztkami sliny wracaja do wielkiej michy zeby sie wieksze grono moglo posilic, ktos mi opowiadal jak widzial w macu ze burger poturtlal sie po ziemi I wrzucony byl na grilla ( boczna kasa miala widok na grilla ) Cena jedzenia chyba ma malo wspolnego z jakoscia
"Biedota" je w barach mlecznych. W lepszych niby restauracjach jedzenie pozostale na stoliku idzie do recyklingu, dipy z resztkami sliny wracaja do wielkiej michy zeby sie wieksze grono moglo posilic, ktos mi opowiadal jak widzial w macu ze burger poturtlal sie po ziemi I wrzucony byl na grilla ( boczna kasa miala widok na grilla ) Cena jedzenia chyba ma malo wspolnego z jakoscia