Wracałem ze sklepu z kupionym piwem, pod blokiem spotkałem sąsiada i chwilę rozmawialiśmy, po kilku minutach podszedł partol SM, wyleg*tymował nas i strażnik chciał wlepić mandat za "usiłowanie picia alkoholu w miejscu publicznym", jak oznajmił funkcjonariusz: Ma pan piwo i w każdej chwili, może go pan otworzyć i wypić.
z tym wkładaniem do ognia bym się wstrzymał do czasu wykręcenia wkrętki głowicowej;) inaczej może być nie ciekawie...;)