Dzisiaj wyszedłem po kilkudniowym pobycie w jednym z podkarpackich szpitali (odział chorób wewnętrznych) i na jedzenie wcale nie narzekam. Jedzenie jak to szpitalne, bo w końcu to nie żadna restauracja kilku gwiazdkowa. śniadanie zupa mleczna + chleb + coś do niego (masło i jakaś wędlina), dwudaniowy obiad, kolacja zestaw podobny do śniadania (bez zupy mlecznej)Odpowiednio do każdego posiłku coś do picia (godz podawania ok 8.00 ok 12.30. ok 17.00)będąc tam nie głodowałem. ze sobą zabrałem jedynie wodę, żadnych drożdżówek bułek itp nie dojadałem (dodam, że nie jestem najchudszy ważę prawie 106k
Podejrzewam że auto wraca z lakierowania i czy to wiocha? Tępe łby.