Ostatnio mnie jeden chłopak rozwalił na przystanku autobusowym. Siedzę obok a ten specjalnie otwiera przy mnie portfel wyciąga z niego jakieś 100 złotych w różnych nominałach i je przelicza. Zaraz potem odsłonił perfidnie rękaw by się pochwalić G-Shockiem i pobawił się Iphonem. Ja jechałem na większe zakupy elektroniczne i stwierdziłem ze go trochę przygaszę. Także wyciągnąłem portfel i przeliczałem na jego oczach ponad 2 tysiące. Potem sprawdziłem godzinę (tak samo perfidnie odsłaniając rękaw pokazując zegarek po dziadku, złoty naprawdę elegancki). Chłopak popatrzył tak zrobił większe oczy
Zero jakiekolwiek kultury. Się dziwię, że profesor Płatek stamtąd po prostu nie wyszła. Chociaż tego w sumie mogła się spodziewać. Już wolałem czasy kiedy w gimnazjach dzieci bawiły się pokemonami, a nie szukało ideologów.
Baśka najlepsza, jak zawsze