Mój tata uczy gimbazy sportu (w-f). Mówi, że małolaty wchodzą na głowę, ale on się nie patyczkuje - bierze w kąt takiego cwaniaczka, i rzuca o ścianę.Potem mu tłumaczy, że jak będzie podskakiwał, to nie będzie taki łaskawy.
Nikt go za to nie lubi, ale przynajmniej ma poważanie - teraz niestety chyba nie ma innego sposobu na naszą piękną młodzież.
A ten, kto mówi, że jest tak od zawsze, to się myli - dzisiaj nie ma szacunku do niczego i do nikogo..
nareszcie konkretna wiocha xD