Dodam jeszcze, że owych niepełnosprawnych poznałem osobiście, sami brali udział w rozmowach z wójtem i urzędnikami odnośnie tych wind i podjazdów mówiąc wyraźnie, że koleją nie jeżdżą, wiadukt jest oddalony o niemal 5km od ich miejsca zamieszkania więc też z tego przejścia nie skorzystają a z biblioteki i tak nie korzystają. A nawet jeśli by było trzeba, to ktoś im pomoże się do niej dostać. W końcu te super udogodnienia nie powstały, na co było trzeba 4 lat rozmów. Regulacje unijne w końcu - nikt nie chce/nie potrzebuje, ale musi być!
Dobre.