Po prostu kaczyński sięgnął do starych, sprawdzonych metod z okresu stalinowskiego. Jak ktoś miał rodzinę za granicą, miał jakieś kontakty z obcokrajowcami, dostawał list z zagranicy od razu stawał się podejrzany i w każdej chwili mógł zostać ogłoszony zdrajcą narodu i wrogim agentem. Generalnie Tusk umiejętnie prowokuje tego zidiociałego dziada a potem z zimną krwią przygląda się jak kaczor robi z siebie wała zachowując się jak lump albo bolszewik a nie poważny polityk.
Wspomnień czar .