A'propos jutrzejszej premiery, zacytuje znalezione w internecie "Rola życia Macieja Stuhra. Nie musiał się specjalnie starać, bo zagrał siebie samego - obłąkanego nienawistnika, wulgarnego prymitywa widzącego w Polakach nazistów i faszystów.
Jakie to jest dno... "
A teraz wystarczy zadeklarować, że w momencie wepchnięcia zmieniłeś się w kobietę i możesz już, zgodnie z ideologią gender, podchodzić do tematu z dumą, a nie wstydem.
A na Netfliksie mówią że to książęta na brytyjskim dworze. i komu tu wierzyć?