Dobre czasy to już były. I wtedy nie wiedzieliście ze było dobrze. Bo tak jest zawsze ze przegapiamy te dobre czasy. Dowiadujemy się o nich dopiero wtedy gdy jest źle.
Zaczęło się od rozsypywania konfetti ze śmigłowca. Później się poprzebierali i wsadzono ich na konie. Później już gładko. Obstawianie schodków, domku naczelnika, pałowanie i gazowanie kobiet. Wtedy myślałem, że sięgnęli już dna żenady, ale oni dopiero się rozkręcali :) Granatnik komendanta, kradzież koksu nieoznakowanym radiowozem, przejażdżki z małolatkami do lasu, zgubienie teczki z peselami, demolka restauracji, a teraz akcja z Hiszpanami. Ta cała sekcja jest do zaorania i powołania na nowo, bo coś zawiodło :)
Kierwiński trzeba było nie głosować razem z Pis za lockdownem i później do drukować i nie rozdawać pieniędzy na ratowanie gospodarki