Mój ślub to 18.06.1982. Stan wojenny. Wódka na kartki. Żarcie na kartki. Biorę i rejestruję się z moją kobietą w 3 stanach cywilnych. Otrzymujemy dodatkowe kartki na wódę i "jabole" - te mój teść zagospodarował. Wesele w domku wielorodzinnym (każda rodzina ma jeden pokój ale będzie walczyć o ojcowiznę z bratem)... Podsumowanie. I tak skusiliśmy się z moją obecna żoną bez ślubu. "Wesele" było bo tak chciała tradycja. Ale żaden pe**ł nas nie błogosławił w imię jakiegoś jezuska. Mój wyczyn - 41 lat z ta samą cipką. I dobrze nam ze sobą...
I taki jest właśnie koniec światopogladowego rozwoju zaprzysięgłego ateisty. Jaka odpowiedzialność? Jaki dar życia? Jaka miłość bliźniego? Nie wierzę w nic. Będę gwałcił, będę zabijał i jest mi z tym dobrze. 90% ateistów to ludzie w kościołach, szczególnie wśród kleru wierzącego tylko w kasę i władzę. Antyteisci nic lepsi.
Co tu jest dziwnego? 24t i zapraszam siódemką Hanower - Fulda, wtedy nawet tego nie przejedzie, a 27,6/100 to nie jest taki najgorszy wynik, jak ktoś ciężko i po górach jeździ.
A po choinkę nam KPO ? Kasa ta poszłaby zaś na socjal, co by zostało, to by pisowcy rozkradli i tyle. Nam, zwykłym obywatelom zostałby jedynie kolejny dług do oddania. I jeszcze te zapisy w KPO na które PiS się zgodził, ale jeszcze nie chce mówić jak wywalenie spalinowych aut z centrów miast, czy kolejne setki km płatnych dróg. To ja już wolę się przebujać z "sukcesami" pisu, jak inflacja, do wyborów i zacząć od nowa, bo nie sądzę, by w takim tempie sukcesów, ponownie mieli większość.
umiał się menda ustawić. szary poseł, za nic nie odpowiada. nic nie wiedział, nie widział. winni są oni. szara eminencja, kurde