Miałem w rodzinie przypadek, że panna młoda miała w jednym dniu chrzest, pierwszą komunię i bierzmowanie. Potem był ślub kościelny, wszystko dla tego, że ojciec młodego tak sobie życzył. I żyli, nie wiem czy szczęśliwie prawie przez pół roku (6 miesięcy). O ich dalszych losach nie będę wspominał.
A co to jest "dzień bezmięsny"?