Za czasłów solidarności w PRLu byłem dzieckiem ale nie pamiętam aby telewizja co drugie słowo mówiła ten zły Wałesa. Przez niego są puste półki w sklepach itp. Nigdy tego nie słyszałem. Ale ja wolałem iść na podwórko niż słuchać TVP. Może tylko oglądałem dobranockę potem wolałem nie oglądać wiadomości bo stary się wk.rwiał na telewizor bo źle mówił.
Jakim cudem rodzice dzieci zgadzali się na takie traktowanie ich potomstwa w przedszkolu. Przecież pewnie dzieci mówiły rodzicom, co się dzieje w przedszkolu. Przez kilkanaście lat nie znalazł sie nikt, kto zareagowałby na zachowanie zakonnicy ? To przykład na wyjątkowy poziom poczucia/bycia niewolnikiem.
Może to ukraiński bar ?