Znając rodaków, to wtedy osiągnęło by szczyt popularności. Jak się Polakowi czegoś zabroni to on z tego zrobi religię. Jak się mu da tego ile zechce to do kosza wyrzuci.
Za moich czasów kto chciał temu się religia do średniej wliczała. Księżulek był mientka faja. Pytania na sprawdziany podawał, każdy miał 5 i lekkim sposobem wyższą średnią. Do kościoła nie chodzę, ale na religię chodziłem i nic mi się nie stało.
Znając rodaków, to wtedy osiągnęło by szczyt popularności. Jak się Polakowi czegoś zabroni to on z tego zrobi religię. Jak się mu da tego ile zechce to do kosza wyrzuci.