Nie jadę...w ostatnim dosypali coś do kadzidła ...i jak się obudziłem to mnie strasznie du*a bolała....do tej pory mam jeszcze ślad różańca na szyi....
W "Sensie życia wg Monty Pythona" była fajna scena - śmierć puka do drzwi domu, gospodarz otwiera i na widok kosiarza mówi: "pan w sprawie żyw*płotu?".
Zamazywanie twórcy to już skrajne chamstwo.