Gdy jedni mają innych za św***e, (które powinni chodzić rynsztokiem i mieszkać w norach), a siebie za panów,( którym należą się pałace i służba), to zawsze kończy się tak samo... Sieg Heil! Adolfy.
"Skromny poczęstunek" - czyt. pałą po brzuchu by śladów nie było widocznych i gazem pieprzowym po oczach. Wszystko to i więcej w nowo wyremontowanym pokoju pod gabinetem komendanta.
Koledzy z pracy mówią, że to z niewyspania.