Kiedyś jak byłem nastolatkiem, zapytałem sąsiada ile lat już pali. Dodam, że wypalał dwie paczki dziennie na lekko. Odpowiedział mi, że nie pamięta, ale za "Niemca" już palił. Był z rocznika 1920 a umarł z 10 lat temu i to nie na płuca. Nie wiem jak to jest z tą szkodliwością, ale cieszę się, że już ponad osiem lat nie palę.
Punkty skupu nie, bo po co jeszcze koszty pośrednika dodawać do obiegu, ale system wielkrotnego użycia jaki np jest w Czechach i realizowany za pomocą butelkomatów przy sklepach.
Panie Kierowniku. Oczko mu wypadło. Temu PiSiu