Taaak, pamiętam jak musiałam jeść wątrobę i flaki mimo że mu to nie smakowało. Chodziłam co chwilę do toalety żeby wypluc jedzenie i spłukać. Jak mama się odwracala to chowalam znienawidzona wątrobę pod stołem. Jak mnie nakryla to był krzyk. Pamiętam też gdy pytałam się o coś ojca i on odpowiadał tylko wtedy gdy miał czas. Zadania domowe były katorga, bo jeśli czegoś nie wiedziałam to tkwilam ze słownikiem, przez co zajmowały 3-4h. Wychodzenie na dwór było najprzyjemniejsze. Lepsze od spędzania czasu z rodziną. W tej chwili rzadziej słyszę swoje imię niż w dzieciństwie (gdy zwracano mi uwagę)
Z doświadczenia to teściowa wie lepiej nawet od mamy.