Niby prawda.Ale ja osobiście bezdomnego zaprosiłbym na kolację , nie wygoniłbym z klatki , jeśli ten chciałby się tam przespać.A i groszem też bym wspomógł. Oczywiście wszystko zależy od tego bezdomnego itd......Życie w tej chwili jest tak przewrotne , że nigdy nie wiadomo kto z nas wyląduje na ulicy bez żadnej pomocy
Kit jak u mojej babci w oknach to nie jest ten sam kot .