Tomasz Cichocki samotnie opłynął świat na zwykłym jachcie, zawijając tylko raz do portu w RPA, gdy urwała się płetwa sterowa.
Dopływając do portu, z którego wypływał, działała Mu tylko krótkofalówka i jak to kapitan Cichocki określił "ja sam". To się nazywa determinacja i samozaparcie.
Tymczasem pompuje się publiczne pieniądze w przedsięwzięcie, które miało szczytny (?) cel, a okazało się niewypałem. ŻE-NA-DA.
W kraju tej dziewczynki z cegłami na głowie na pewno brakuje wody. Nie pomyślałeś, że może dlatego jej dzieciństwo jest takie do du*y?