Mi żona kiedyś zaczęła serwować takie fit-goowno, ale dostawałem po tym epickich wzdęć i gigantycznych pierdów. Szybko wróciła do zwykłych, prostych, białych przennych. Widocznie mój organizm potrzebuje glutenu.
Bez przesady. Widać, że ten po lewej przyparkowal do Lini, a żeby dzieci go nie obily przesunął się do niebieskiego pola, na którym i tak nikt nie parkuję.
Hehehe mój widok z okna ale jeszcze odry brakuje i amazona ;)