Mało który ratownik dociąga emerytury. Sam w tym zawodzie klepie po 340 godzin, żeby utrzymać siebie moją rodzinę i zapłacić kredyt za dach nad głową, do tego dochodzą opłacenie obowiązkowych szkoleń z własnej kieszeni, zakup części sprzetu i ubioru z własnej kieszeni i dojazdy do pracy. I człowiek klepie dużury 12 godzin, 24 godziny, a czasami nawet 36.
Przeeeśliiczneeee :D