Jak mu wysiądzie zdrowie to przynajmniej będzie miał na leki, zresztą jak mu się znudzi to przepisze warsztat na syna a sam będzie sobie biegał z łopatą, grabkami i sekatorem po ogródku.
Nie ma czystej, nie ma bimbru, jakieś Dżim Bimy i inne wynalazki,gdzie tu tradycja. Swoją drogą to ciekawe jak długo bym rzygał i zdychał po takim zestawie.
Planeta małp to jednak przepowiednia. Wszystko dzieje się na naszych oczach.