W teorii niby fajnie tylko przed sądem facet zawsze jest na przegranej pozycji, rozwód, alimenty, opieka nad dzieckiem, oskarżenie o przemoc, o gwałt itp. sąd na ogół bierze stronę baby. Nie wiem jakby chłop się musiał gimnastykować i jak dobrego mieć adwokata żeby wyjść z takiej sprawy z tarczą.
W pierwszym leci kilka osób, a w drugim kilkadziesiąt/set, świat hipokryzji...