Od co najmniej 25 lat, nie mam z nimi problemu, choć przyznaję, trochę trwało zanim nauczyli się, nie zbliżać do posesji. Rodzina wie, że w razie mojej śmierci mają mnie skremować i jak będzie taka możliwość, pochować urnę w ogrodzie, obok mojego ukochanego psa. Żadnych s**ienkowych pe****li i pederastów, nie życzę sobie ani w trakcie mojego życia, ani po jego zakończeniu.
To i tak lepiej niż lewactwo, które tworzy muflony tak niedorozwinięte, że nie są nawet pewne tego czy są dziewczynką czy chłopcem. Do tego żyjące w świecie baśni i urojeń.
Jak wszystko z afryki