Szacunek zapewne, ale nie tym co byli w Marszowicach we Wrocławiu."Pomoc" ograniczyli do zwijania kurtyn wodnych, których nie chciało im się napełnić. Dzięki ich "zaangażowanie" musieliśmy kolejne setki metrów nocą worków układać
A co z kórami, krowami, gęsiami, owcami? Ktoś kto ma zwierzęta to chyba nigdzie się nie ewakułuje. No chyba ze jest PISorem a potem chce tylko od panstwa kasę za każde zdechłe zwierzę dostać.
Szacunek zapewne, ale nie tym co byli w Marszowicach we Wrocławiu."Pomoc" ograniczyli do zwijania kurtyn wodnych, których nie chciało im się napełnić. Dzięki ich "zaangażowanie" musieliśmy kolejne setki metrów nocą worków układać