Brednie. Ludzie nie mają dzieci lub ograniczają ich liczbę, bo to się po prostu nie opłaca.
Wychowanie dziecka ze studiami, to jakieś 300-500 tys., które rodzice ponoszą w gotówce, udręczeniu i pracy.
W tym czasie bezdzietni nie tylko nie ponoszą tych wydatków, ale jeszcze robią karierę i teoretycznie (bo emerytur nie będzie) liczą na wysokie emerytury.
A później dzieci rodziców, którzy wyłożyli 1-2 miliony na wychowanie 2-4 dzieci mają zapie***lać na emerytury bezdzietnych.
Ludzie kalkulują i nie są głupi. To przymusowe ubezpieczenia społeczne są powodem regresu demograficznego.
Brednie. Ludzie nie mają dzieci lub ograniczają ich liczbę, bo to się po prostu nie opłaca. Wychowanie dziecka ze studiami, to jakieś 300-500 tys., które rodzice ponoszą w gotówce, udręczeniu i pracy. W tym czasie bezdzietni nie tylko nie ponoszą tych wydatków, ale jeszcze robią karierę i teoretycznie (bo emerytur nie będzie) liczą na wysokie emerytury. A później dzieci rodziców, którzy wyłożyli 1-2 miliony na wychowanie 2-4 dzieci mają zapie***lać na emerytury bezdzietnych. Ludzie kalkulują i nie są głupi. To przymusowe ubezpieczenia społeczne są powodem regresu demograficznego.