Absolutnie nie. Bo po pierwsze nikt nie płaci na kościół, tylko podatki. Po drugie z moich podatków utrzymywanych jest z dziesięć tysięcy rzeczy, którym jestem przeciwny i są mi wrogie. Prawdopodobnie nawet 1% dopłat do tych rzeczy nie stanowią środki przeznaczane na kościół. Po trzecie rozdawanie pieniędzy zrabowanych w podatkach przez rząd, to po prostu rozbój i kradzież zuchwała. Rząd nie ma własnych pieniędzy i musi je najpierw zrabować ludziom. Nie słyszałem, by ateiści i wrogowie kościoła protestowali przeciw rozdawaniu pieniędzy. Chodzi im tylko o to, żeby szły na ich cele.
Poszedł na maxa. Bo “ Jak kraść to miliony jak kochać to tylko księżniczki ”