Ale to banalnie proste: 1. Znajdujesz fotkę z sesji porno. 2. Kopiujesz ja sobie na kompa. 3. Po wybraniu opcji dodawania zdjęć jako adres docelowy wskazujesz ściągnięto wcześniej fotkę. 4. Wymyślasz mało lotny podpis. 5. Liczysz naiwniaków którzy myślą, że to "na serio". Mam nadzieję, że
Wcale nie robi. On już się taki musiał urodzić. Czasem się zastanawiam ile śniegu musiała zjeść jego matka,żeby urodzić takiego bałwana.