No cóż: prawda jest taka, że seminaria były przykrywką-ucieczką dla homoseksualistów ze wsi i małych miasteczek, gdzie prędzej czy później ich orientacja wyszłaby na jaw. A tak, mieli alibi, mieli pod ręką chłopców, co ładniejsi mieli możliwość szybkiego awansu. Teraz czasy się zmieniły. Inna orientacja przestaje być tematem, można wyjechać do dużego miasta, albo nawet za granicę- skutek: ilość tzw. "powołań" spada o paręnaście procent rocznie. I nie pomoże już nagonka PiSu na LGBT: mleko się rozlało.
prd0lisz mózgowcu. przestań się pocić