To dokładnie jak w większości polskich domów, jak dziadkowie organizują zjazd rodzinny. Komuchy, pełowcy, pisowate, kukizowate, korwinowcy siedzą przy jednym stole i polewają wódę. A wy się politykom dziwicie. Ważniejsze jest, czy z tym ze strony przeciwnej da się jakoś porozmawiać, i że niektóre rzeczy do niego docierają. A zaczyna się od braku chamstwa i wyzwisk. W rodzinie to przynajmniej starsze kobiety tego pilnują. No i dzieci się kręcą. A w polityce niestety tego nie ma.
oo1! to tak jak u nas z onr :)