Juhas do bacy, baco muszę zejśc do wioski. (b) po co? Ruchać mi sie chce, odparł (j). (b) na to , wes sobie owieczkę. Sytuacja powtórzyła się parę razy. Pewnego ranka (b) idzie i widzi zadowolonego (j) wychodzącego z szałasu. (b) pyta, coś taki zadowolony? (j) posłuchałem Waszej rady. (b) ja mówiłem o owieczce, nie o baranku patrząc na zwierzę wybiegające z szałasu.
De**le bez grama wyobraźni. To jest zaplanowana próba morderstwa.