To nie dodruk pieniądza. To gwałtowny, niekontrolowany najazd inwestorów instytucjonalnych. Na rynek włażą fundusze tak bogate, że bez problemu kupują w ciemno po 1000 mieszkań i nic z transzy nie trafia do wolnej sprzedaży. Rynek na Zachodzie jest już tak przez nich zepsuty, że od dawna mówi się o bańce. Korporacjonizm i najbardziej drapieżny kapitalizm, podlewany nieograniczoną chciwością. Jak rozpocznie się kolejny kryzys, to tąpnięcie będzie jeszcze większe niż poprzednio.
Poproszę mapę z ilością szpitali i kościołów. Lekarzy i księży. Wtedy się zdziwicie.