Tatuś był nie tyle aparatczykiem PZPR, ile esbeckim konfidentem. Donosił na mnóstwo ludzi, był bardzo cennym TW, więc SB roztaczało nad jego synalkiem parasol ochronny. Każdy inny wylądowałby w poprawczaku, a później - w mamrze, a ten nie. Zamiast tego wysłali go na odwyk.
Jak w przysłowiu: Głupi się zawsze znajdzie