Ta sprawa ma wiele poziomów absurdu, ale ja bym zwrócił uwagę na jeden - popatrzmy na zdanie "Bóg kocha Cię takiego, jakim jesteś" - jest to pewna teza (pomijam tu absurdalność głoszenia takich tez w ogólności) przypisująca Bogu (nieokreślonemu w żaden konkretny sposób, np. poprzez imię Jahwe, Allach itd.) pewne uczucia czy poglądy. Tak robią kapłani i wyznawcy prawie wszystkich teicznych religii (np. w chrześcijaństwie "Bóg miłosierny"). Jak tępym fanatykiem trzeba być, żeby uznać, że taka teza "obraża uczucia religijne"? Tylko tezy katolickie mają w Polsce prawo bytu?
będą się tłumaczyć, że wykonywali tylko rozkazy. A gdzie rota przysięgi?