Uwielbiam takie wyrwane z kontekstu niepełne informacje. A fakty są takie, że o prawo do decydowania w tej sprawie walczyła przed sądem matka z ojcem 10-letniej dziewczynki (dziecko nie chce chodzić na religię). Uzasadnienie wyroku I instancji rzeczywiście było absurdalne i świadczyło raczej o światopoglądzie sądu niż o kwestiach prawnych. Tak czy inaczej to nie tyle sąd co matka przy użyciu sądu zmusiła. Inną sprawą jest to, że można przypuszczać, iż po takich cyrkach dziecko zapała wielką "miłością" do religii.
„Widzieliśmy Rządy Despotyczne, które posługiwały się zasłoną religii w przekonaniu, że to będzie najmocniejsza podpora ich władzy, wyposażano więc Księży w największe możliwe bogactwa kosztem nędzy ludu, nadawano im najbardziej oburzające przywileje aż po miejsce u Tronu, jednym słowem, tak mnożono względy, dobra i bogactwa Duchownych, że połowa Narodu cierpiała i jęczała z biedy, podczas gdy oni, nie robiąc nic, opływali wszelkie dostatki.” - Tadeusz Kościuszko (minely setki lat i powstaly rzady PiSu o jakich pisal...)
fejk-nie fejk, fakt pozostaje uparcie widoczny, jak paluch z dziurawej skarpety wyłazi, że oddać może i można, tylko potem już w bidulu zostaje, chętni do gardłowania o niezwykłej wartości tych dzieci w okresie płodowym jakoś potem wybierają zdrowe. dlatego ten fejk wciąż ma twardy żywot, że i tak ilustruje problem.
Kwestia czasu aż media mu znajdą i wywloką jakieś wielkie obrzydliwe moralnie kuretswo..natury nie oszukasz...