Kiedyś miałem nauczyciela który jak zauważył, że ktoś podjada zapraszał delikwenta przed tablicę i kazał jeść przed kolegami. Następnie zaś, polecał krótką kartkówkę dla pozostałych, tematem był opis, jak delikwent ładnie je, a następnie każdy pokolei odczytywał swoje przemyślenia. Zdarzyło się to tylko dwa razy. Nie ma to jak wpływ kolektywu.
Ale jeśli ksiądz katolik sługa Boży tak się cieszy z uratowania życia to niech cały ten kler podzieli się tym miliardowy majątkiem choćby tylko z rodzinami chorych dzieci. Nie słowa A czyny ......
Kiedyś miałem nauczyciela który jak zauważył, że ktoś podjada zapraszał delikwenta przed tablicę i kazał jeść przed kolegami. Następnie zaś, polecał krótką kartkówkę dla pozostałych, tematem był opis, jak delikwent ładnie je, a następnie każdy pokolei odczytywał swoje przemyślenia. Zdarzyło się to tylko dwa razy. Nie ma to jak wpływ kolektywu.