To taka jakby późna aborcja, nic się nie stało... i tak by sam nie przeżył na odludziu, więc jeszcze mózg nie był zbyt rozwinięty to mała strata... (wg logiki popierających aborcję, bo "płód to nie dziecko i nie człowiek").
Jak dowiadujemy się z historii o Annie Walentynowicz, jej rodzina była zesłąna do łagrów, ją samą bez zgosy rodziny wywieziono w wieku 14 lat do Polski. Poszukiwała rodziny od 1996 roku. Osobiście pamiętam, ze pani Anna Walentynowicz była ikoną Solidarności już podczas strajków. Proszę mi więc wytłumaczyć dlaczego obecne informacje są tak przedstawiane, jakby znalazła się znikąd, jak niejaka Henryka. I co w jej historii jest do potępienia?
Wyglada jak Kibic wyklęty