To dokładnie jak w większości polskich domów, jak dziadkowie organizują zjazd rodzinny. Komuchy, pełowcy, pisowate, kukizowate, korwinowcy siedzą przy jednym stole i polewają wódę. A wy się politykom dziwicie. Ważniejsze jest, czy z tym ze strony przeciwnej da się jakoś porozmawiać, i że niektóre rzeczy do niego docierają. A zaczyna się od braku chamstwa i wyzwisk. W rodzinie to przynajmniej starsze kobiety tego pilnują. No i dzieci się kręcą. A w polityce niestety tego nie ma.
I tak to jest dobra zmiana , bo za Komorowskiego średnio było 26 kolizji w roku a teraz po 4 miesiącach są 4 zdarzenia. PIS idzie na rekord redukcji wypadków o ok 60%. Gdzie nie spojrzeć idzie w górę lub w dół tam gdzie trzeba.
★
Najlepiej oceniony komentarz
[Usunięty użytkownik]
po co się było pchać do Unii ? jak było fajnie jeździć furmankami,chodzić w gumofilcach i przypinać opakowania z zachodnich papierosów na maty słomiane....
oo1! to tak jak u nas z onr :)