Schabowe??? wolę golonkę,,,,to jednak się nie przelecisz do złotnika???? :(ehhhhhhh dzisiaj na kolację placki ziemniaczane,,,wiem że się cieszysz,,,koffam cię
Kotlety sojowe? Dla mnie? :O Dziękuję acer326, buziaczki
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Wygląda głupio ale... jeśli ktoś zadałby sobie trud, nasmażył mi kotletów sojowych i powbijał na patyki i wręczył w porze obiadowej to ucieszyła bym się bardziej niż z kwiatów :)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Kto żre 'kotlety' sojowe oprócz nawiedzonych vege?.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Nawiedzeni to są bretarianie, którzy żywią się energią słoneczną. Podobno jakiś mnich (Prahlad Jani), udowodnił, że się da. Ale w naszym klimacie to nie przejdzie. Potrzebujemy żarełka, najlepiej tłustego;)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
średnio wysmażony stek taki z 500 g i lampka czerwonego wina:) a trawożercy niech wp*erdalają swoją soję. :)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Świadomi wege unikają soi, chyba że w postaci sfermentowanej jak tempeh czy miso, bo soja jest niezbyt zdrowa i ciężkostrawna. Więcej spożywają jej mięsożercy jako najczęstszy wypełniacz dodawany do wędlin, pasztetów itd. Ja takiego kotlecika bym przyjęła w prezencie dla odmiany, bo soi w tej formie nie jadłam od lat.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Dagmik, wędlina wędlinie nie równa to po pierwsze, po drugie mięsożercy też jedzą florę dla utrzymania zbilansowanej diety a po trzecie nie ma nic bardziej orgiastycznego niż średnio wysmażony stek, z którego maleńkim strumyczkiem wycieka posoka :)
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Niezaprawione soją i setką różnych E wędliny to teraz rzadkość. Nie jem mięsa głównie ze względów etycznych więc się powstrzymuję od takich orgii, kiedyś gdy jadłam mięso to była jedna z moich ulubionych potraw... Teraz woń padliny jest mi wstrętna ale na prawdę świeża wołowina tylko krwią pachnie i trochę kusi.
Beznadziejne te kwiatki,nie będzie gorzałki...no chyba że się bardziej postarasz i pobiegniesz do złotnika.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bukiet schabowych i jeszcze Tobie źle ?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Schabowe??? wolę golonkę,,,,to jednak się nie przelecisz do złotnika???? :(ehhhhhhh dzisiaj na kolację placki ziemniaczane,,,wiem że się cieszysz,,,koffam cię
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A placki ziemniaczane bardzo lubię,golonkę również-a schabowy koniecznie z gnatem
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wzruszyłam się :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kotlety sojowe? Dla mnie? :O Dziękuję acer326, buziaczki
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wygląda głupio ale... jeśli ktoś zadałby sobie trud, nasmażył mi kotletów sojowych i powbijał na patyki i wręczył w porze obiadowej to ucieszyła bym się bardziej niż z kwiatów :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kto żre 'kotlety' sojowe oprócz nawiedzonych vege?.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nawiedzeni to są bretarianie, którzy żywią się energią słoneczną. Podobno jakiś mnich (Prahlad Jani), udowodnił, że się da. Ale w naszym klimacie to nie przejdzie. Potrzebujemy żarełka, najlepiej tłustego;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
średnio wysmażony stek taki z 500 g i lampka czerwonego wina:) a trawożercy niech wp*erdalają swoją soję. :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Świadomi wege unikają soi, chyba że w postaci sfermentowanej jak tempeh czy miso, bo soja jest niezbyt zdrowa i ciężkostrawna. Więcej spożywają jej mięsożercy jako najczęstszy wypełniacz dodawany do wędlin, pasztetów itd. Ja takiego kotlecika bym przyjęła w prezencie dla odmiany, bo soi w tej formie nie jadłam od lat.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dagmik, wędlina wędlinie nie równa to po pierwsze, po drugie mięsożercy też jedzą florę dla utrzymania zbilansowanej diety a po trzecie nie ma nic bardziej orgiastycznego niż średnio wysmażony stek, z którego maleńkim strumyczkiem wycieka posoka :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niezaprawione soją i setką różnych E wędliny to teraz rzadkość. Nie jem mięsa głównie ze względów etycznych więc się powstrzymuję od takich orgii, kiedyś gdy jadłam mięso to była jedna z moich ulubionych potraw... Teraz woń padliny jest mi wstrętna ale na prawdę świeża wołowina tylko krwią pachnie i trochę kusi.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane