"Twarzoksiążka" jak ją popularnie nazywam, jest bastionem propagowania LBBT i walki z patriotyzmem. Golizna może wisieć tygodniami, ale każdy przejaw "nietolerancji" lub "narodowego radykalizmu" są usuwane z nadgorliwością godną cenzorów z PRL. Jak ja się cieszę, że nigdy mnie tam nie było.
"Twarzoksiążka" jak ją popularnie nazywam, jest bastionem propagowania LBBT i walki z patriotyzmem. Golizna może wisieć tygodniami, ale każdy przejaw "nietolerancji" lub "narodowego radykalizmu" są usuwane z nadgorliwością godną cenzorów z PRL. Jak ja się cieszę, że nigdy mnie tam nie było.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Już przywrócił.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane