dziadek robił kiełbasę z mięsa i wielu "E". Tylko kiedyś takie E miało potoczną nazwę, sól, cukier, saletra itp.
Zgadzam się z tym, że wiele związków nie służy naszemu zdrowiu, ale irytuje mnie fakt, iż ludzie boją się np E300, czyli potocznie witaminy C. Damian proszę sprawdź w google każdy z wymienionych "e", zdziwisz się mocno.
Po to właśnie weszły te chore przepisy, że ludzie przestają tolerować popularne sklepowe gó**o zawierające wiele rakotwórczych substancji, a jeśli teraz zamiast wędzenia poleje się jakimś gównem z kilkoma "E" to wszystko wraca do "normy"... i dalej można czerpać zyski z "leczenia" raka. Ja mam sprawdzonych wędliniarzy i tylko u nich kupuję mięcho. Wszystkie sklepowe szynki smakują jak jakiś papier...
Odpowiedź dla bingo73...Jak kiełbasa była robiona własnoręcznie i tak jak powinna,to potrafiła być dobra nawet 2 tygodnie.Włóż teraz kupioną kiełbasę na dwa tygodnie do lodówki hehe i wtedy wypisuj te brednie
W jednym przypadku liczysz czas od wyprodukowania a w drugim od zakupu. 14 dni przydatności do spożycia dla kiełbas nietrwałych (nie suchych czy podsuszanych) jest wynikiem dość przecietnym.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
sewenap znowu liczy na jakieś punkty i coś czego nie usuną albo nie wrzucą do archiwum po 30 min :) z resztą widać, że to nie jego wymysł bo on tylko koszerne :P
lemmingz. Eksperci szacują, że na ubliżanie i wyzywanie konkurentów w internecie partie wydają nawet kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie. Za komentarz w zależności od długości płacą od 30 gr do 2 zł. Pieniądz w branży jest tak dobry, że wchodzą do niej zwykli amatorzy, którzy zakładają jednoosobowe firmy i oferują swoje usługi w sieci - dodaje dziennik. Rekordziści są w stanie zarobić miesięcznie ponad 5 tys. zł.
Po to ze robił ją na własne potrzeby i wiedział kiedy zjesc. Tymczasem kiełbasa w sklepie musi byc przygotowana zaleganie w magazynach. Chyba nie chaciałbys jesc kiełbasy z pleśnią?
Głupoty gadasz te dodatki to nie po to by długo leżało a po to żeby z 1kg mięsa zrobić 100kg kiełbasy bo to czysty zysk:) i o to głównie chodzi "kasa"
Obaj macie racje. Substancje konserwujące czy przeciwutleniacze dodaje się zeby przedłuzyć zdatnośc do spozycia. Zagęszczacze czy stabilizatory poto zeby można było użyć innych składników poza wysokiej jakości miesem (taniego MOM'a czy soji) . Dodatkowo wzmacniacze smaku czy regulatory kwasowości dodaje się zeby zmienic smak a bsarwniki zeby zmienić wygląd.
Cała masa strasznego "E", ale czy w ogóle ktoś ma pojęcie co to jest to "E" ? Na przykład E300 to witamina C. Polecam ciekawy filmik tłumaczący tego typu oznaczenia i zmieniający nieco podejście do tego co kupujemy. https://www.youtube.com/watch?v=94QnJQ3KLDM
Przykładowe E451 to zwykłe sole emulgujące i dziadek też ich uzywał, e300 to nic więcej jak witamina C. E407a to naturalna substancja zagęszczająca pozyskiwana z wodorostów, itd. Dowiedzmy się najpierw co oznaczają te "E" nim podniesiemy raban. To co dziś nazywa się Ejakieś tam, niegdyś było równie często używane; tylko pod inną nazwą.
Bo teraz można dzięki tym E i całej reszcie sprzedać kiełbasę bezmięsną, która zepsuje się tak szybko, że trzeba kupić nową, zanim zjadło się poprzednią.
słyszałeś że tak jest czy wiesz gdzie konkretnie jest to zabronione? łupota ludzka nie zna granic. podobnie było z korniszonami które wg lpr-u /partia gertycha/ miałybyć w polsce po przystąpieniu do eu zabronione...
Smutna to wiadomość, jednak obejmuje statystyczne ujęcie wiedzy o żywności w obrębie 3 kwartyli. Nie opadają ręce, bo opada coś więcej, to wiara w ludzi. Niewarto edukować, starać się i trudzić. Nie rzucać pereł przed wieprze,wiedzą które gwiazdy najbielsze. Smutna to wiadomość, że św***e znają się na gwiazdach.
Używał. np E250 to Azotyn s*du a więc składnik soli peklującej używał także np E 536 (Żelazocyjanek potasu) dodatek dodawany do soli kuchennej, mógł używać tez E330 ,czy E260 (kwasy cytrynowi i octowy) i kilku innych dodaktków które obecnie znasz jako E-cośtam.
Dokładnie.I kupisz sobie dzisiaj też taką kiełbasę jak najbardziej, ale za jakieś 30-40zł/kg bo nie oszczędzają na mięsie, a jeszcze trzeba podatki popłacić, coś z tego jeszcze zarobić i wyjść na swoje, więc jak chcesz jakoś to pogodzić to godzisz się na mniejsze zło i dodajesz paru polepszaczy za 100 otrzymujesz 90g produktu i jest jakiś kompromis.
Co do smaku to sie nie zgodze ale faktycznie chodzi o ceny. Mozna kupic tez w miare sensowne kielbachy czy wedliny w sklepach ale kosztuja wlasnie okolo 40 zl. / kg. Niestety, znowu ci biedniejsi musza jesc jakies smieci. Co gorsza, to moje dzieciaki, lubia przykladowo parowki, ktore miesa nie widzialy, a takie z 93% im nie podchodza.
Pozdrawiam
Ja robię swojskie kiełbasy, wędliny, salcesony, boczki etc. do dziś-mój organizm nie przyjmuje przemysłowego goowna, który to syf żywnością nie powinien być nazywany.
No uwazaj bo "specjalisci" z UE stwierdzili ostatnio, ze takie wedzone kielbaski, to rakotworcze na maksa ! Kielbasa z 7% miesa jest znacznie zdrowsza :)
Pozdrawiam
też wędzę sam, boczek, szynkę i poledwicę. niebo w gębie, a wychodzi taniej niż kiełbacha ze sklepu. tyle że tam, w fabryce, masa sprzedanych wyrobów musi być wieksza niż masa zakupionego żywca...
Wszystko niby OK,ale weź pod uwagę że nowe,młode pokolenia,są już tak przyzwyczajone (ich podniebienia) do smaku chemicznych wędlin że klasyczne wyroby im nie smakują.To samo tyczy się piwa.
"Producenci nas oszukują. Wędliny są coraz częściej naszpikowane wodą. Mają również za dużo tłuszczu. Nawet w tych wyrobach, które są rzekomo z najwyższej półki można znaleźć mielone chrząstki i skórę - donosi IAR powołując się na "Gazetę Prawną".Aż 18 proc. wędlin z czerwonego mięsa produkowanych w Polsce ma w rzeczywistości inny skład niż jest to opisane na opakowaniu. To prawie 13 proc. więcej niż w 2008 roku - wynika z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.Eksperci twierdzą, że producenci wędlin nie dbają o jakość, ponieważ nie obowiązują ich ustawowo przyj
"Gwałtownie pogarsza się jakość wędlin. Jak alarmuje "Gazeta Wyborcza", zamiast mięsa jemy często zmielone kości, ś**ńską skórę i tłuszcz. Pojawiają się głosy, by przywrócić obowiązkowe normy na kiełbasę. Potwierdza to inspekcja artykułów rolno-spożywczych.Ale Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, ostrzega: Jeśli narzucimy określone rygory, np. na produkcję podwawelskiej, to może się okazać, że fajnie, będzie doskonały produkt, tylko nikt go nie kupi z powodu wysokiej ceny. Koszty produktu według normy mogą być nawet o 30 proc. wyższe."
E250 to sól peklująca, do każdego wyrobu jest potrzebna, nawet 30 czy 50 lat temu itd, więc wstawiający nie poczytał o tym co pisze...a stado im****lii tak nie załapie.. ważne, że w tekście dużo E.. druga sprawa, wystarczy wydać kilka złotówek więcej i ma się dobrej jakości wyroby z samym tym E250 (sól peklująca) lub robić swoje jak ma się możliwości również z solą (E250).
No bez przesady. Mój znajomy robi kiełbasę dla siebie i trochę na handel, sam od niego kupuję. Mięso bierze bezpośrednio "od chłopa" i wychodzi mu poniżej 20zł za kilogram, a chemii zero,tylko mięso i przyprawy.
@JetFire masz rację. Ja, na kiełbasy, kupuję mięso u lokalnego rzeźnika(2 klasa, czyli trochę tłustsze mięsko, po 10 za kilo), do tego trochę słoniny, pieprz, sól, kolendra, gałka, czosnek-ot i cały koszt.
Jak to po co tak robic? Po to zeby koncerny farmaceutyczne mogly sprzedawac jedna ampulke leku na raka za 1000zl.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A no po to że wtedy kiełbasa kosztowała (szcunkowo) 15 zł kilo. A jak ją naszprycujesz to zrobisz za 5 zł kilo - dycha do przodu!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo dziadek rozbił kiełbasę tylko z mięsa
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dziadek robił kiełbasę z mięsa i wielu "E". Tylko kiedyś takie E miało potoczną nazwę, sól, cukier, saletra itp. Zgadzam się z tym, że wiele związków nie służy naszemu zdrowiu, ale irytuje mnie fakt, iż ludzie boją się np E300, czyli potocznie witaminy C. Damian proszę sprawdź w google każdy z wymienionych "e", zdziwisz się mocno.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
wszystko się zgadza oprócz terminu świeżości - ten był krótszy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Po to właśnie weszły te chore przepisy, że ludzie przestają tolerować popularne sklepowe gó**o zawierające wiele rakotwórczych substancji, a jeśli teraz zamiast wędzenia poleje się jakimś gównem z kilkoma "E" to wszystko wraca do "normy"... i dalej można czerpać zyski z "leczenia" raka. Ja mam sprawdzonych wędliniarzy i tylko u nich kupuję mięcho. Wszystkie sklepowe szynki smakują jak jakiś papier...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jak nie wiadomo dlaczego,to wiadomo że o kase chodzi...coś w tym jest
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Odpowiedź dla bingo73...Jak kiełbasa była robiona własnoręcznie i tak jak powinna,to potrafiła być dobra nawet 2 tygodnie.Włóż teraz kupioną kiełbasę na dwa tygodnie do lodówki hehe i wtedy wypisuj te brednie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W jednym przypadku liczysz czas od wyprodukowania a w drugim od zakupu. 14 dni przydatności do spożycia dla kiełbas nietrwałych (nie suchych czy podsuszanych) jest wynikiem dość przecietnym.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
sewenap znowu liczy na jakieś punkty i coś czego nie usuną albo nie wrzucą do archiwum po 30 min :) z resztą widać, że to nie jego wymysł bo on tylko koszerne :P
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
lemmingz. Eksperci szacują, że na ubliżanie i wyzywanie konkurentów w internecie partie wydają nawet kilkadziesiąt tysięcy zł miesięcznie. Za komentarz w zależności od długości płacą od 30 gr do 2 zł. Pieniądz w branży jest tak dobry, że wchodzą do niej zwykli amatorzy, którzy zakładają jednoosobowe firmy i oferują swoje usługi w sieci - dodaje dziennik. Rekordziści są w stanie zarobić miesięcznie ponad 5 tys. zł.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Unia wie lepiej i witaminki E zdrowsze niż tradycyjne wędzenie ;p
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No ale twój dziadek nie miał takiej wydajności, jak obecnie, gdy z 1 kilograma mięsa robi się 10 kilogramów kiełbasy...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Po to ze robił ją na własne potrzeby i wiedział kiedy zjesc. Tymczasem kiełbasa w sklepie musi byc przygotowana zaleganie w magazynach. Chyba nie chaciałbys jesc kiełbasy z pleśnią?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Głupoty gadasz te dodatki to nie po to by długo leżało a po to żeby z 1kg mięsa zrobić 100kg kiełbasy bo to czysty zysk:) i o to głównie chodzi "kasa"
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Obaj macie racje. Substancje konserwujące czy przeciwutleniacze dodaje się zeby przedłuzyć zdatnośc do spozycia. Zagęszczacze czy stabilizatory poto zeby można było użyć innych składników poza wysokiej jakości miesem (taniego MOM'a czy soji) . Dodatkowo wzmacniacze smaku czy regulatory kwasowości dodaje się zeby zmienic smak a bsarwniki zeby zmienić wygląd.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
40% mięsa w kiełbasie a resztę wypełniają chemią.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kiedyś używało się E251, czyli soli do peklowania (azotan s*du). Teraz wszedł azotyn - gorsze gó..no.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Cała masa strasznego "E", ale czy w ogóle ktoś ma pojęcie co to jest to "E" ? Na przykład E300 to witamina C. Polecam ciekawy filmik tłumaczący tego typu oznaczenia i zmieniający nieco podejście do tego co kupujemy. https://www.youtube.com/watch?v=94QnJQ3KLDM
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przykładowe E451 to zwykłe sole emulgujące i dziadek też ich uzywał, e300 to nic więcej jak witamina C. E407a to naturalna substancja zagęszczająca pozyskiwana z wodorostów, itd. Dowiedzmy się najpierw co oznaczają te "E" nim podniesiemy raban. To co dziś nazywa się Ejakieś tam, niegdyś było równie często używane; tylko pod inną nazwą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tyś chyba łeb z chu.jem pomylił do peklowania wystarczy sól ,żadna peklosól nie jest konieczna i to wszystko
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
gratuluję kultury i elokwencji pani Magdo, pozdrawiam
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Bo teraz można dzięki tym E i całej reszcie sprzedać kiełbasę bezmięsną, która zepsuje się tak szybko, że trzeba kupić nową, zanim zjadło się poprzednią.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za to dziadek wędził a to dzisiaj zakazane bo NIEZDROWO.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
słyszałeś że tak jest czy wiesz gdzie konkretnie jest to zabronione? łupota ludzka nie zna granic. podobnie było z korniszonami które wg lpr-u /partia gertycha/ miałybyć w polsce po przystąpieniu do eu zabronione...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I jak twój dziadek wychodził na tych kiełbasach? Jakby chciał na tym zarabiać to szybko by się dowiedział czym są te składniki!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ależ mi smaka narobił.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Smutna to wiadomość, jednak obejmuje statystyczne ujęcie wiedzy o żywności w obrębie 3 kwartyli. Nie opadają ręce, bo opada coś więcej, to wiara w ludzi. Niewarto edukować, starać się i trudzić. Nie rzucać pereł przed wieprze,wiedzą które gwiazdy najbielsze. Smutna to wiadomość, że św***e znają się na gwiazdach.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Używał. np E250 to Azotyn s*du a więc składnik soli peklującej używał także np E 536 (Żelazocyjanek potasu) dodatek dodawany do soli kuchennej, mógł używać tez E330 ,czy E260 (kwasy cytrynowi i octowy) i kilku innych dodaktków które obecnie znasz jako E-cośtam.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ani mój dziadek nie używał soli peklującej. Sól, pieprz, czosnek.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale sól, salatrę, paprykę, czosnek i szczyptę cukru dodawał. Teraz mają na to międzynarodowe kody.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Problem w tym że twój dziadek z kilograma mięsa robił 60 deka kiełbasy, a teraz z kilograma mięsa wychodzi 6 kg kiełbasy - rozumiesz różnicę?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To się nazywa postęp i tech-no-logia (jeżeli ktoś lubi Pratchetta).
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dokładnie.I kupisz sobie dzisiaj też taką kiełbasę jak najbardziej, ale za jakieś 30-40zł/kg bo nie oszczędzają na mięsie, a jeszcze trzeba podatki popłacić, coś z tego jeszcze zarobić i wyjść na swoje, więc jak chcesz jakoś to pogodzić to godzisz się na mniejsze zło i dodajesz paru polepszaczy za 100 otrzymujesz 90g produktu i jest jakiś kompromis.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiesz dlaczego? Żebyś mógł sobie kupić dobrą kiełbasę za 20zł/kg a nie 50zł/kg. Bo tak jest taniej, szybciej a smak dużo się nie różni
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
chyba nie masz pojęcia o czym piszesz. smak jest zupełnie inny. owszem, chodzi o szybciej i taniej. szybciej umrzeć i taniej pochować.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Co do smaku to sie nie zgodze ale faktycznie chodzi o ceny. Mozna kupic tez w miare sensowne kielbachy czy wedliny w sklepach ale kosztuja wlasnie okolo 40 zl. / kg. Niestety, znowu ci biedniejsi musza jesc jakies smieci. Co gorsza, to moje dzieciaki, lubia przykladowo parowki, ktore miesa nie widzialy, a takie z 93% im nie podchodza. Pozdrawiam
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja robię swojskie kiełbasy, wędliny, salcesony, boczki etc. do dziś-mój organizm nie przyjmuje przemysłowego goowna, który to syf żywnością nie powinien być nazywany.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Szczęściarz..
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
nie pisz bo zapłacisz kare, pierwsza kara mandat do 500 zł, druga do 2000 zł, trzecia pozbawienie wolności do lat dwóch, lepiej wypij za wolność.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
slawekijuz1 zgadza się dostanie karę jak samemu się uwędzi wędliny i zacznie się sprzedawać to ma sie już problemy. a na własny użytek to już nie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No uwazaj bo "specjalisci" z UE stwierdzili ostatnio, ze takie wedzone kielbaski, to rakotworcze na maksa ! Kielbasa z 7% miesa jest znacznie zdrowsza :) Pozdrawiam
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
też wędzę sam, boczek, szynkę i poledwicę. niebo w gębie, a wychodzi taniej niż kiełbacha ze sklepu. tyle że tam, w fabryce, masa sprzedanych wyrobów musi być wieksza niż masa zakupionego żywca...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wszystko niby OK,ale weź pod uwagę że nowe,młode pokolenia,są już tak przyzwyczajone (ich podniebienia) do smaku chemicznych wędlin że klasyczne wyroby im nie smakują.To samo tyczy się piwa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
na liscie skladnikow powinno byc - E E E E E makarena !!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Żeby była tańsza
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kiełbacha i kaszanka to jedyny twór polskiej ekonomii
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wspomnień czar,aż mi zapachniało;))
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
bo brudna woda szybko gnije
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Robił dla siebie i może dla rodziny. Dzisiaj też może robić. A normy tyczą się produkcji przemysłowej
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Producenci nas oszukują. Wędliny są coraz częściej naszpikowane wodą. Mają również za dużo tłuszczu. Nawet w tych wyrobach, które są rzekomo z najwyższej półki można znaleźć mielone chrząstki i skórę - donosi IAR powołując się na "Gazetę Prawną".Aż 18 proc. wędlin z czerwonego mięsa produkowanych w Polsce ma w rzeczywistości inny skład niż jest to opisane na opakowaniu. To prawie 13 proc. więcej niż w 2008 roku - wynika z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.Eksperci twierdzą, że producenci wędlin nie dbają o jakość, ponieważ nie obowiązują ich ustawowo przyj
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Gwałtownie pogarsza się jakość wędlin. Jak alarmuje "Gazeta Wyborcza", zamiast mięsa jemy często zmielone kości, ś**ńską skórę i tłuszcz. Pojawiają się głosy, by przywrócić obowiązkowe normy na kiełbasę. Potwierdza to inspekcja artykułów rolno-spożywczych.Ale Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, ostrzega: Jeśli narzucimy określone rygory, np. na produkcję podwawelskiej, to może się okazać, że fajnie, będzie doskonały produkt, tylko nikt go nie kupi z powodu wysokiej ceny. Koszty produktu według normy mogą być nawet o 30 proc. wyższe."
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
E250 to sól peklująca, do każdego wyrobu jest potrzebna, nawet 30 czy 50 lat temu itd, więc wstawiający nie poczytał o tym co pisze...a stado im****lii tak nie załapie.. ważne, że w tekście dużo E.. druga sprawa, wystarczy wydać kilka złotówek więcej i ma się dobrej jakości wyroby z samym tym E250 (sól peklująca) lub robić swoje jak ma się możliwości również z solą (E250).
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Po co? Żebyś nie dożył emerytury!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Żeby każdy mógł zarobic w przemyśle chemicznym i spożywce kosztem naszej ciężkiej proste.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
dzis tez taka moze zrobic - sam - tylko nie płac wtedy ze za kilogram takiej keilbasy wyjdzie cie 100 zł a nie 10.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No bez przesady. Mój znajomy robi kiełbasę dla siebie i trochę na handel, sam od niego kupuję. Mięso bierze bezpośrednio "od chłopa" i wychodzi mu poniżej 20zł za kilogram, a chemii zero,tylko mięso i przyprawy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@JetFire masz rację. Ja, na kiełbasy, kupuję mięso u lokalnego rzeźnika(2 klasa, czyli trochę tłustsze mięsko, po 10 za kilo), do tego trochę słoniny, pieprz, sól, kolendra, gałka, czosnek-ot i cały koszt.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiochą na załączonym obrazku nie są dodatki E, tylko gramatyka godna gimbusa, który "nie używa rozum". :-(
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane