Reklama
Reklama

Komentarze

6
[Usunięty użytkownik]

winni sa tez janusze i grazyny z nizin ktorym nie chce sie przejsc kawalek spacerkiem...

A
arturb222 Wieśniak

wlasciciela bym zaprzagl, a druga sprawa ludzie ktorzy tym jezdza, warszawka za****a ....i kto tu jest sloikiem matoly?

M
Markkopolo Szyderca

Jest popyt, jest i podaż. Jeśli ludzie dalej będą chętni na takie "atrakcje", to i zwierzęta dalej będą traktowane w ten sposób.

[Usunięty użytkownik]

Pazerność górali nie zna granic - to rzecz znana w całej Polsce. Z drugiej strony Warszawiakom nie chce przejść się kilku km dla zdrowia. Z trzeciej strony ludzie mają pracę,(Nie tylko woźnice czy jak im tam, ale również producenci wozów, paszy dla koni itp) oraz zwierzęta mają zajęcie(Praca dla koni jest jak najbardziej wskazana lecz w odpowiedniej ilości i natężeniu oczywiście). Jest b. duże parcie producentów elektrycznego niby ekologicznego gó**a zwanego Melexami żeby zastąpić nimi konie a konie gdzie trafią? Do hotelu? -Nie do słonecznej Italii pod postacią kiełbasy. We wszystkim potrzebn

[Usunięty użytkownik]

Wystarczyło by tylko wprowadzić limity - ile osób na jednego konia oraz strażnicy parkowi zaczęli by to egzekwować i wszystko by było ok. A że koń upadł w czasie "pracy" nie on pierwszy i nie ostatni. Dobrze że nic mu się nie stało.

M
mark2626

Ten koń nigdy by się nie urodził, gdyby góral i turyści go nie potrzebowali. Spójrzmy na to z innej strony. Koń miał swoje 5 minut życia, tak jak my mamy. Różnimy się tylko długością łańcucha i tak jak tego konia zawsze ktoś nas chłoszcze batem w imię naszego dobra.

Reklama