Mieszam na Warszawskich Bielanach. Urząd dzielnicy super, można się umówić na wizytę przez internet, na stronie jest wszystko co potrzeba. Dużo okienek, duża poczekalnia, nawet kącik dla dzieciaków. Niestety wszystko to na nic, bo przy okienku siedzi biurwa z syndromem niedopchnięcia i jedyne co potrafi powiedzieć to "źle, nie tak, jeszcze raz, nie da się, niemożliwe". Po jaką cholerę wypełniać druki skoro Pani biurwa ma wszystko w komputerze. Nie może po prostu wczytać danych z bazy, zaznaczyć odpowiednich okienek i dać petentowi do podpisu .....
Powiem tak, nie wiem jak to wyglądało w przypadku powyżej ale moja żona pracowała w moneti (często są obok urzędów). Ogólnie to nie była część urzędu ale ludzi i tak krzyczeli na nią bo śmiała zapytać "ile chce pan zapłacić", to tak samo jak iść na pocztę zapłacić za rejestracje (bo można, można tez z domu jakby ktoś nie wiedział) Dziennie po 200 osób z czego 70% nie potrafi zrozumieć ze ona nie pracuje w urzędzie i nie musi wiedzieć ile za co się płaci. Na poczcie też się ludzie kłócą ile ma zapłacić? W urzędzie mówią i dają świstek (przynajmniej w moim mieście) ile trzeba zapłacić.
I wszystko było by pięknie, gdyby powiedziała: musi Pan spytać się urzędniczki na dole ile ma Pan zapłacić bo ja pracuję w banku/ punkcie/itp. nie wiem jakie są stawki i nie chcę wprowadzić Pana w błąd.
Kartofle sprzedawać a nie w urzędzie za okienkiem siedzieć...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Mieszam na Warszawskich Bielanach. Urząd dzielnicy super, można się umówić na wizytę przez internet, na stronie jest wszystko co potrzeba. Dużo okienek, duża poczekalnia, nawet kącik dla dzieciaków. Niestety wszystko to na nic, bo przy okienku siedzi biurwa z syndromem niedopchnięcia i jedyne co potrafi powiedzieć to "źle, nie tak, jeszcze raz, nie da się, niemożliwe". Po jaką cholerę wypełniać druki skoro Pani biurwa ma wszystko w komputerze. Nie może po prostu wczytać danych z bazy, zaznaczyć odpowiednich okienek i dać petentowi do podpisu .....
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja pier.... jakbym siebie widział sprzed roku w Krakowie na Wielickiej. Urzędników pod ścianę i.........
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przyjazne qrwa panstwo.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ja pierydolę... Czasy się zmieniły ale Pani przy okienku wciąż nie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"12 prac Asterixa"
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Powiem tak, nie wiem jak to wyglądało w przypadku powyżej ale moja żona pracowała w moneti (często są obok urzędów). Ogólnie to nie była część urzędu ale ludzi i tak krzyczeli na nią bo śmiała zapytać "ile chce pan zapłacić", to tak samo jak iść na pocztę zapłacić za rejestracje (bo można, można tez z domu jakby ktoś nie wiedział) Dziennie po 200 osób z czego 70% nie potrafi zrozumieć ze ona nie pracuje w urzędzie i nie musi wiedzieć ile za co się płaci. Na poczcie też się ludzie kłócą ile ma zapłacić? W urzędzie mówią i dają świstek (przynajmniej w moim mieście) ile trzeba zapłacić.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I wszystko było by pięknie, gdyby powiedziała: musi Pan spytać się urzędniczki na dole ile ma Pan zapłacić bo ja pracuję w banku/ punkcie/itp. nie wiem jakie są stawki i nie chcę wprowadzić Pana w błąd.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
"Niech pan nie podpowiada!" hahahaha
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
pani ma racjem nie udziela informacjii !!! czytac siem naucznie nieroby ! a tego pana co podpowiada tu juz nie obslugujemy !
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ta "pani" udziela informacji, Ta "pani" informuje, gdzie można dowiedzieć się o wysokości wpłaty, co jest napisane na kartce.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane