A co może nie? Chyba właśnie wyszedłeś na de**la. Zapytaj tych co pracowali na początku lat 90-tych to się dowiesz jak im szybko pensje rosły. Szkoda, że nie tak jak ceny.
Dla mnie franek jesteś g**j. Mój ojciec przeżył 2 WŚ, prababcia urodziła się w 1900 roku i dożyła 1999. Więc wiem więcej niż możesz sobie wyobrazić. A lata 90-te pamiętam sam i była wtedy hiperinflacja. Pamiętam jak ludzie zarabiali najpierw w setkach tysięcy szybko dochodząc do milionów, które i tak nie były nic warte.
Rb84. A dodatkowo państwo pięknie potrafiło zamrozić kapitał który posiadali obywatele żeby nie wprowadzać go do obiegu. Przykładem były bite na masowa skalę monety kolekcjonerskie. Ludzie je kupowali mogli nimi obracać ale każdy chowal i czekał na spełnienie obietnicy że kiedyś to będzie warte. Piękna cwana zakrywa psychologiczna.
Nasze obecne 3,4% w skali roku to marzenie każdego Keynesisty. Problem jest, gdy CPI przekracza 5-8%, jest bardzo źle, gdy urośnie ponad 10%. Są jeszcze dwa stany, najgorsze, bo zabijające rozwój: hiperinflacja i deflacja. Optymalna keynesowska ścieżka to CPI w przedziale 2-4%.
No i wszystkie kredyty - lacznie z hipotecznymi i tymi we frankach pewnie tez - zostaly by splacone w miesiac. Ale banki by byly do tylu - jaka szkoda.
Oj nie. Kretyt że stałym oprocentowaniem jest tak drogi że nikt go nie bierze. 90procent kredytów jest ze zmiennym procentem w stosunku do wskaźników inflacji wskaźnika stałej ustawionej przez rząd i jeszcze kilku innych. W wypadku takiego spadku wartością pieniądza rzeczywiście miał byś stały kapitał do spłaty ale odsetki miał byś na poziomie kilkuset procent baaa w przypadku inflacji zawsze wszystko drożeje szybciej niż pieniądz jest zarabiany więc stosunkowo splacil byś kredyt drożej. Dlatego jedynym pewnym i stałym od lat nośnikiem wartości jest złoto.
Poza złotem kolejnymi materiałami wartoscionosnymi są grunty nieruchomości zabytki elementy kolekcjonerskie itp ale one nie nadają się zazwyczaj na element kapitału na rzucie w czasach kapitału. Popyt na nie spada więc jednocześnie ich wartość. To są raczej sposoby na przeczekanie kryzysu i ewentualne spienierzenie w sytuacji gdy wszystko się już skończy i zaczynamy powoli normalnie żyć. Sam mam kilka działek ale traktuje je raczej jako zabezpieczenie moich przyszłych dzieci za kilka dziesiąty lat niż za sakiewka z drobnymi na przeżycie kryzysu.
Ale co jest zlego w hiperinflacji raz na kilkadziesiat lat? W styczniu biore wyplate 5000 i pozyczke 5000. Kupuje auto.
A w maju dostaje wyplate 40 000 i splacam pozyczke 5000 i mam 35 000 w kieszeni.
Proste?
Tylko banki traca.
Zgadza sie ?
Za cienki w uszach jesteś żeby zrobić bank w konia. Kredyt na auto masz o zmiennym oprocentowaniu a jego składnikiem jest wskaźnik inflacji. Takie odsetki dostaniesz że módl się żeby ci to podwyżka pokryła i na suchy chleb zostało.
Pomijając wasze kłótnie na temat inflacji to wrzutka trochę z d**y bo jeśli te "bezwartościowe papierki" zachowały się w dobrym stanie to dla kolekcjonerów są cenne bo Jugosławii już nie ma i waluty też
Inflacja jest już w Polsce. Narazie raczkuje ale joz widać jak próbuję wstać z kolan i tylko patrzeć jak z małej słodkiej inflacyjki wyrośnie bachor latający po domu i dracy ryja "wincyj pieniędzy". Dlatego w gotówce trzymam obecnie tylko wypłatę i awaryjne 5tys zł na nieprzewidzianych wydatek. Resztę oszczędności trzymam w zlocie. Trochę w sztabkach ale większość kupiona jako złom biżuterii w lombard ach. To jest pewniejsze niż kupowanie złota w bankach. Historia w czasie kryzysu może się powtórzyć i skarb państwa domagać się zwrotu zakupionego złota w zamian za jakieś tam bezwartościowe obli
Może to przerabialiśmy??? Jesteśmy w Polsce a nie w Jugosławii de**lu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Tak naprawdę to wyszło, że ty jesteś de**lem.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A co może nie? Chyba właśnie wyszedłeś na de**la. Zapytaj tych co pracowali na początku lat 90-tych to się dowiesz jak im szybko pensje rosły. Szkoda, że nie tak jak ceny.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
De**lem jesteś sam. Spytaj się, jeśli potrafisz, dziadka, czy babcię jak było w Polsce. Nie tylko lata 90.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dla mnie franek jesteś g**j. Mój ojciec przeżył 2 WŚ, prababcia urodziła się w 1900 roku i dożyła 1999. Więc wiem więcej niż możesz sobie wyobrazić. A lata 90-te pamiętam sam i była wtedy hiperinflacja. Pamiętam jak ludzie zarabiali najpierw w setkach tysięcy szybko dochodząc do milionów, które i tak nie były nic warte.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Rb84. A dodatkowo państwo pięknie potrafiło zamrozić kapitał który posiadali obywatele żeby nie wprowadzać go do obiegu. Przykładem były bite na masowa skalę monety kolekcjonerskie. Ludzie je kupowali mogli nimi obracać ale każdy chowal i czekał na spełnienie obietnicy że kiedyś to będzie warte. Piękna cwana zakrywa psychologiczna.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nasze obecne 3,4% w skali roku to marzenie każdego Keynesisty. Problem jest, gdy CPI przekracza 5-8%, jest bardzo źle, gdy urośnie ponad 10%. Są jeszcze dwa stany, najgorsze, bo zabijające rozwój: hiperinflacja i deflacja. Optymalna keynesowska ścieżka to CPI w przedziale 2-4%.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie dojdzie to takiej hiperinflacji prędzej wojna domowa wybuchnie 😂
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
PIS zrobi ze wszystkich Polaków milionerów.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No i wszystkie kredyty - lacznie z hipotecznymi i tymi we frankach pewnie tez - zostaly by splacone w miesiac. Ale banki by byly do tylu - jaka szkoda.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Oj nie. Kretyt że stałym oprocentowaniem jest tak drogi że nikt go nie bierze. 90procent kredytów jest ze zmiennym procentem w stosunku do wskaźników inflacji wskaźnika stałej ustawionej przez rząd i jeszcze kilku innych. W wypadku takiego spadku wartością pieniądza rzeczywiście miał byś stały kapitał do spłaty ale odsetki miał byś na poziomie kilkuset procent baaa w przypadku inflacji zawsze wszystko drożeje szybciej niż pieniądz jest zarabiany więc stosunkowo splacil byś kredyt drożej. Dlatego jedynym pewnym i stałym od lat nośnikiem wartości jest złoto.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Poza złotem kolejnymi materiałami wartoscionosnymi są grunty nieruchomości zabytki elementy kolekcjonerskie itp ale one nie nadają się zazwyczaj na element kapitału na rzucie w czasach kapitału. Popyt na nie spada więc jednocześnie ich wartość. To są raczej sposoby na przeczekanie kryzysu i ewentualne spienierzenie w sytuacji gdy wszystko się już skończy i zaczynamy powoli normalnie żyć. Sam mam kilka działek ale traktuje je raczej jako zabezpieczenie moich przyszłych dzieci za kilka dziesiąty lat niż za sakiewka z drobnymi na przeżycie kryzysu.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ale co jest zlego w hiperinflacji raz na kilkadziesiat lat? W styczniu biore wyplate 5000 i pozyczke 5000. Kupuje auto. A w maju dostaje wyplate 40 000 i splacam pozyczke 5000 i mam 35 000 w kieszeni. Proste? Tylko banki traca. Zgadza sie ?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za cienki w uszach jesteś żeby zrobić bank w konia. Kredyt na auto masz o zmiennym oprocentowaniu a jego składnikiem jest wskaźnik inflacji. Takie odsetki dostaniesz że módl się żeby ci to podwyżka pokryła i na suchy chleb zostało.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pomijając wasze kłótnie na temat inflacji to wrzutka trochę z d**y bo jeśli te "bezwartościowe papierki" zachowały się w dobrym stanie to dla kolekcjonerów są cenne bo Jugosławii już nie ma i waluty też
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Inflacja jest już w Polsce. Narazie raczkuje ale joz widać jak próbuję wstać z kolan i tylko patrzeć jak z małej słodkiej inflacyjki wyrośnie bachor latający po domu i dracy ryja "wincyj pieniędzy". Dlatego w gotówce trzymam obecnie tylko wypłatę i awaryjne 5tys zł na nieprzewidzianych wydatek. Resztę oszczędności trzymam w zlocie. Trochę w sztabkach ale większość kupiona jako złom biżuterii w lombard ach. To jest pewniejsze niż kupowanie złota w bankach. Historia w czasie kryzysu może się powtórzyć i skarb państwa domagać się zwrotu zakupionego złota w zamian za jakieś tam bezwartościowe obli
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane