Nigdy u nas się tak nie jeździło. Owszem bywało że pociągi były przepełnione w godzinach szczytu jednak nigdy nie widziałem aby jechały z niedomkniętymi drzwiami z powodu przepełnienia lub z pasażerami wiszącymi na zewnątrz. Owszem zdarzało się że drzwi były otwarte ale to tylko jak pociąg nie był przepełniony, bo nikt na tyle głupi nie był aby ryzykować życie, a wynikało to bądź z ogromnych upałów czy też głupich zabaw młodzieży która wyskakiwała na peronie jeszcze zanim się pociąg zatrzymał. Za komuny nie było łatwo ale kultury nie szło odmówić nawet zwykłemu spawaczowi czy sprzątaczce.
Nie przypominam sobie, żeby się tak u nas jeździło. Owszem koczowanie w korytarzu w Rzeźni do Zakopanego to fakt, ale nie tak jak hindusy - wisząc na zewnątrz. Nie kolportuj bzdur człowieku.
Nigdy u nas się tak nie jeździło. Owszem bywało że pociągi były przepełnione w godzinach szczytu jednak nigdy nie widziałem aby jechały z niedomkniętymi drzwiami z powodu przepełnienia lub z pasażerami wiszącymi na zewnątrz. Owszem zdarzało się że drzwi były otwarte ale to tylko jak pociąg nie był przepełniony, bo nikt na tyle głupi nie był aby ryzykować życie, a wynikało to bądź z ogromnych upałów czy też głupich zabaw młodzieży która wyskakiwała na peronie jeszcze zanim się pociąg zatrzymał. Za komuny nie było łatwo ale kultury nie szło odmówić nawet zwykłemu spawaczowi czy sprzątaczce.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie przypominam sobie, żeby się tak u nas jeździło. Owszem koczowanie w korytarzu w Rzeźni do Zakopanego to fakt, ale nie tak jak hindusy - wisząc na zewnątrz. Nie kolportuj bzdur człowieku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane